Chociaż od zakończenia II wojny światowej minęło już ponad siedemdziesiąt lat, w Krakowie nadal możemy spotkać niemych świadków tamtych wydarzeń. Podziurawione od kul budynki, niemieckie napisy na murach, czy wreszcie zachowany fragment muru krakowskiego getta. Zainspirowany widokiem niecodziennych śladów na jednej z kamienic trafiłem na artykuł, który skłonił mnie, aby wybrać się tam z aparatem. Zapraszam na nieco inny spacer po Krakowie.
Jeśli przyjedziemy do Krakowa pociągiem, to nasze kroki skierujemy prawdopodobnie do połączonej z dworcem podziemnym Galerii Krakowskiej. Na przeciwko tego centrum handlowego, na rogu ulic Pawiej i Worcella, znajduje się kamienica z widocznymi śladami po kulach, od której rozpoczniemy nasz spacer śladami II wojny światowej.
Kolejnym budynkiem z widocznymi śladami po ostrzale, jest kamienica z 1938 roku położona na Starym Kleparzu, przy ulicy Krzywej 12. Co ciekawe, podczas niedawnego remontu ślady wojny nie zostały zatarte. Dzięki takiemu działaniu, potomni mogą spotkać się oko w oko z historią.
Oprócz tak oczywistych śladów jak dziury w elewacji, są też takie, na które zwykły przechodzień nie zwraca uwagi. Niemieckie napisy na murach dziś giną wśród graffiti i mało kto zdaje sobie sprawę, że to są to ślady po niemieckiej okupacji. Literami NA ze strzałkami oznaczano wyjścia ewakuacyjne. Zachowały się też, choć dziś trudno widoczne i ciężko je wypatrzyć, namalowane białą farbą litery V od słowa victoria, czyli zwycięstwo. Był to zabieg propagandowy, który miał podtrzymywać w niemieckich żołnierzach ducha walki i wiarę w zwycięstwo. Napisy te powstały prawdopodobnie w roku 1944, kiedy do Krakowa zbliżały się wojska sowieckie. Kilka takich kamienic można spotkać przy ulicy Józefitów.
Niemym świadkiem tragicznej historii Żydów, jest zachowany oryginalny fragment muru krakowskiego getta przy ul. Lwowskiej, który swoim kształtem przypomina macewy, czyli żydowskie nagrobki. W 1941 roku na jego obszarze stłoczonych zostało około 17 tysięcy ludzi. Na jedną osobę przypadało ok. 2 metrów kwadratowych powierzchni mieszkaniowej. Mur był świadkiem wielu ludzkich dramatów, głodu, rozpaczliwych ucieczek i mordów. Mieszkańcy getta ginęli w obozach w Bełżcu, Płaszowie, czy Auschwitz. Wielu zostało zamordowanych na ulicach i w mieszkaniach, podczas rewizji, czy ot tak po prostu według własnego widzimisię ich oprawców. Wojnę przetrwali nieliczni, a wśród ocalonych znaleźli się m.in. reżyser Roman Polański, czy pisarka Roma Ligocka.
Mieszcząca się przy Placu Bohaterów Getta (wówczas Plac Zgody) Apteka pod Orłem, w czasie okupacji była miejscem szczególnym. Była to jedyna apteka funkcjonująca na terenie getta, którą prowadził jedyny Polak zamieszkały w jego granicach od początku do końca istnienia, Tadeusz Pankiewicz. Stanowiła konspiracyjny punkt kontaktowy, aprowizacyjny i pomocowy dla Żydów w getcie. Pracownicy
apteki byli łącznikami przenosząc korespondencję, cenne przedmioty i szmuglując
do getta zakupioną żywność, leki i zamawiane artykuły. To tutaj szukali azylu represjonowani, tu spotykała się żydowska elita intelektualna i artystyczna. W aptece wojnę przetrwało wiele ważnych dokumentów, w tym kilkanaście cennych Tor. Dziś mieści się w niej oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Po wojnie Pankiewicz napisał książkę zatytułowaną "Apteka w getcie krakowskim", w której odtwarza tragiczne wydarzenia sprzed lat i przybliża sylwetki postaci, których już nie ma.
"Punktem zbornym po każdym wysiedleniu jest apteka. Wiadomo, że kto ocalał, ten pierwsze kroki skieruje do nas; tu czekają inni, tu zjawią się wszyscy z grona naszych przyjaciół, których los ocalił od śmierci. Każdy opowiada, jak uciekał, gdzie się chował, jak ocalał"
Centralnym punktem getta, stanowiącym miejsce koncentracji ludności żydowskiej przed wywozem do obozów koncentracyjnych był widoczny na zdjęciu poniżej Plac Zgody. Podczas pierwszej selekcji w 1942 roku rozstrzelanych zostało tutaj co najmniej 111 osób. Po wojnie został przemianowany na Plac Bohaterów Getta. W 2005 roku jego przestrzeń wypełniła instalacja rzeźbiarska Piotra Lewickiego i Kazimierza Łataka. Artyści, zainspirowani opisem mebli porzuconych w czasie likwidacji getta, ustawili na nim żelazne krzesła.
Na koniec tablica pamiątkowa na jednej z kamienic krakowskiego Kazimierza, kiedyś odrębnego miasta zamieszkanego przez Żydów. Ale to już temat na inną opowieść..
Do stworzenia tego wpisu zainspirował mnie artykuł, do którego link znajduje się TUTAJ. Korzystałem też z Wikipedii oraz książki Tadeusza Pankiewicza, do której przeczytania zachęcam wszystkich interesujących się historią Krakowa i II wojny światowej.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz